Podsumowanie tygodnia Cz.1
Dawno już nie było artykułu. Pomyślałem sobie, że wypadałoby coś napisać. A pomysłów brak... Postanowiłem więc opisać to, co działo się w ostatnim tygodniu, zaczynając od piątku, do dzisiaj, oczami typowego eksperta z fotela. Postanowiłem także, że co tydzień będą ukazywały się takie artykuły.
Od czego by tu zacząć. Zacznę od tego czym jara się sportowy świat od wtorku, czyli golu Cristiano Ronaldo w meczu z Juventusem. Okej, była to widowiskowa bramka ale szanujmy się; Ronaldo nie trafił dobrze w piłke, leciała 70km/h i bramkarz mógł ją bez problemu wyciągnąć (gdyby w ogóle się rzucił). Jak bardzo trzeba być Januszem sportu, by podniecać się tą bramką, a bez echa zostawić gol Griezmana z przewrotki w fazie grupowej w meczu z Romą, gdzie Francuz zabił takiego gwoździa, że klękajcie narody. Rozumiem, że Ronaldo to bożyszcze tłumu, genialny piłkarz, który wszystko osiągnął swoją pracą no ale...
Kolejną ciekawą rzeczą w tym tygodniu jest rywalizacja o tytuł najlepszego strzelca Barcelony w Lidze Mistrzów pomiędzy Messim, a... samobójem. Czy to ptak, czy samolot, czy to choćby piłkarz? Messi ma wreszcie prawdziwego konkurenta w tej rywalizacji w klubie, bo El Pistolero, czy Suarez, wygląda bardziej jakby chciał kogoś ugryźć, niż strzelić gola. Kuriozum tej sytuacji miał miejsce w meczu z Romą na Camp Nou, gdzie goście dwykrotnie pokonali swojego bramkarza. Dodajmy, że samobój De Rossiego to chyba najpiękniejszy samobój świata.
Zostawmy na chwilę piłke nożną, bo śmiesznie jest u naszych szczypiornistów. Niegdyś potęga, brązowi i srebrni mistrzowie świata, zespół, którego bali się wszyscy i na boislu wyczyniał cuda. Dzisiaj nie potrafi pokonać przeciętnego europejskiego średniaka. Naprawdę. Na osłodę można dodać, że kiedyś każda repreze tacja musi przejść kryzys, ale czy dacie wiarę, że więcej zarejestrowanych piłkarzy ręcznych od Polski ma Islandia?? To nie jest żart. Narazie wygląda fatalnie, a porażka w słabym stylu z Czechami nie napawa nas optymizmem.
Kolejnym tematem, o którym było głośno, jest zmiana sesji kwalifikacyjnej w F1 na wyścig, który miałby miec 100 okrążeń, a zwycięzca zająłby pole position podczas wyścigu niedzielnego. Nawet nie wiem, co mam pisać. Zabijać tradycję na rzecz pieniędzy? Bo to chyba o to chodzi, nie? Dokąd zmierza ten sport?
No i na koniec krem kremów, cukier cukrów, czyli porażka zespołu, który wygrywa prawie wszystkie mecze w tym sezonie, z zespołem, którego obrona to jest mit. Tak, Manchester City przegrał z Liverpoolem. Tak, przegrał w lidze mistrzów. Tak, przegrał trzy do zera. Tak, przegrał nie oddając ani jednego celnego strzału. No ale wiadomo, City chce dorównać najlepszemu klubowi Europyb czyli Legii Warszawa, która w meczu z Arką, oddała też calutkie zero strzałów na bramkę rywala.
Nie chce mi się pisać o czymś, o czym nikt nie wie, o czymś, co nikt prawie nie śledzi. Ale niebawem popiszemy sobie, na poważnie, o reszcie dyscyplin sportowych. Wybrałem tych pięć wydarzeń, bo uważam, że przyćmiły wszystko w ubiegłym tygodniu. Pewnie coś mi umyka, ale czy sport nie jest czymś, gdzie błędy są no porządku dziennym? Ekspert z Fotela jest czujny.
Komentarze
Prześlij komentarz